A- A A+
vimeo facebook
Podcast
04 // 01 // 2022
Podcast "Kultura zielona i dla ludzi" Joanna Nuckowska

SUNDCLOUD << JOANNA NUCKOWSKA >> link do nagrania

[Lektor]: Rozmawiamy o kulturze, edukacji, animacji i rozwoju społeczności. „Gazeta, radio, telewizja”, podcast Mazowieckiego Instytutu Kultury.

[Agata Roman]: Dzień dobry. Ja się nazywam Agata Roman i prowadzę podcast „Gazeta, radio, telewizja”. Moim gościem jest dzisiaj Joanna Nuckowska, wicedyrektorka Nowego Teatru w Warszawie.

[Joanna Nuckowska]: Dzień dobry. Zgadza się. I jeszcze chciałam dodać – członkini kolektywu „Kultura dla klimatu”, bo to jest dla mnie bardzo ważne. To jest taki oddolny, ekologiczny kolektyw i tak zawsze się przedstawiam, bo to jest ważna rzecz w mojej działalności.

[Agata Roman]: Bardzo dobrze, że od tego zaczęłaś. Wiem, że Nowy Teatr jako instytucja jest bardzo zaangażowany w tę inicjatywę „Kultura dla klimatu”. Jak to się zaczęło? Skąd w ogóle ta inicjatywa?

[Joanna Nuckowska]: Jeśli chodzi o Nowy Teatr, to się zaczęło od różnych działań edukacyjnych, które prowadziła moja koleżanka Maria Wilska. I tak naprawdę to były głównie jakieś artystyczne wydarzenia. Wydarzenia dla dzieci, wydarzenia dla seniorów. Natomiast sama „Kultura dla klimatu” zaczęła się od tego, że spotkałyśmy się w dziewięć kobiet – tak się akurat składa, że to jest feministyczny kolektyw na ten moment – z różnych instytucji i też freelancerek, kuratorek. I wszystkim nam zależało na tym, żeby właśnie coś zmienić w naszym polu działania. Wszystkie działamy w obszarze sztuki. Spotkałyśmy się kilka razy i właśnie wymyśliłyśmy, że chciałybyśmy, żeby to było coś praktycznego też. Żeby to nie było tylko takie opowiadanie o ekologii, ale żeby wprowadzić pewne praktyki w życie. Po jednym ze spotkań wymyśliłyśmy, że właśnie może warto byłoby napisać taki ekologiczny przewodnik dla instytucji kultury, dla freelancerów, dla kuratorów, jak możemy ekologizować działania artystyczne, działania instytucji kultury, działania domów kultury i tak dalej.

[Agata Roman]: Ten przewodnik jest dostępny?

[Joanna Nuckowska]: Ten przewodnik jest dostępny na stronie internetowej www.kulturadlaklimatu.pl. I co ważne, my w ogóle tworząc ten przewodnik – on powstawał dość długo, bo prawie rok – też na przykład to, że zamieściłyśmy go w Internecie, nie chciałyśmy go drukować – ale z drugiej strony też zwracałyśmy uwagę, żeby on był jak najmniej emisyjny. W sensie takim, że ta strona internetowa jest zrobiona w taki sposób, żeby generowała jak najmniejszy ślad węglowy. Pod różnymi kątami się przyglądałyśmy tej naszej działalności.

[Agata Roman]: Czyli strona jest najprostsza z możliwych i nie należy oczekiwać fajerwerków.

[Joanna Nuckowska]: Są fajerwerki, ponieważ jest wspaniale graficznie zaprojektowana przez wspaniałą graficzkę. Są świetne ilustracje. Natomiast właśnie pod takim kątem robiłyśmy, wybierałyśmy najprostszy font, żeby się jak najkrócej ściągał. Nie wkładałyśmy żadnych dużych plików i tak dalej. Czyli po prostu zgodnie ze wszystkimi regułami jak najmniejszej emisyjności tworzyłyśmy tę stronę. Ale fajerwerki są, przepraszam.

[Agata Roman]: Wspaniale. Niskoemisyjne fajerwerki.

[Joanna Nuckowska]: Tak.

[Agata Roman]: O to chodzi. Joanna powiedz, a jak jakaś instytucja zaczęłaby myśleć o tym, żeby wdrożyć praktyki proekologiczne w swoim funkcjonowaniu, to od czego mogłaby zacząć?

[Joanna Nuckowska]: Dla nas było najważniejsze w tym przewodniku, w takim w ogóle myśleniu o ekologii, jest najważniejsze to, że to nie jest drogie, bo to jest jakaś taka powszechna... Wszyscy myślą, że po prostu ekologia to się równa bardzo dużo pieniędzy. Po prostu jakieś gigantyczne nakłady pracy i w ogóle nie da się tego dokonać. Nasz przewodnik jest stworzony w ten sposób, że są takie kroki. Krok pierwszy – w różnych obszarach. Czyli w obszarze promocji, administracji, nowych technologii, które w zasadzie można wykonać bezpłatnie. To są naprawdę jakieś super proste rzeczy, które mają duże znaczenie, i które można zrobić bez problemu, bardzo niskim nakładem pracy i bezkosztowo, więc jeśli jakaś instytucja chciałaby zacząć, to ja proponuję, żeby sobie weszła na naszą stronę, weszła w krok pierwszy – zobaczyła jaki obszar ją interesuje i przeczytała. My też tworzyłyśmy ten przewodnik, żeby on miał niski próg wejścia, żeby był bardzo jasno sformułowany. Myślę, że to jest najlepszy sposób, żeby tam wejść i zobaczyć, co można zrobić.

[Agata Roman]: A jak pod tym względem funkcjonuje Nowy Teatr?

[Joanna Nuckowska]: Nowy Teatr jest w procesie…

[Agata Roman]: Stoicie przed wyzwaniami jeszcze cały czas.

[Joanna Nuckowska]: Oczywiście. To są wyzwania. Natomiast od roku mamy zielony zespół. I to jest jakaś absolutna zmiana, bo wcześniej trochę było tak, że nie wiem – ja wprowadzam jakieś zielone zmiany, właśnie moja koleżanka z działu edukacji. W tej chwili mamy zespół, który się składa z pracowników różnych działów, wiec działamy na różnych polach. To po prostu totalnie zmieniło wszystko, bo atakujemy na zielono instytucje z różnych stron, więc zmieniamy. I w dziale technicznym jest dziewczyna, która właśnie pracuje w dziale technicznym i mówi, co tam trzeba jeszcze zmienić. To są też różne rzeczy w różnych działach. Warto o tym wiedzieć. Jest różna świadomość pracowników i pracowniczek w instytucji. Różne potrzeby. Moim zdaniem ważne jest to, żeby się wsłuchać, bo też nie ma co wprowadzać jakichś super... No nie wiem – w dziale administracji, powiedzmy, jesteśmy o krok dalej, niż na przykład w innych działach. Mamy inne potrzeby już, żeby wprowadzać inne zmiany, niż w innych działach. Wydaje mi się, że to jest super ważne, żeby wsłuchać się w potrzeby pracowników. Uświadamiać ich, rozmawiać, opowiadać, dlaczego to jest ważne, bo od tego się wszystko zaczyna.

[Agata Roman]: I też tak jak rozumiem – nastawić się na proces – że to nie jest wszystko na raz, tylko że rozpoznajemy te potrzeby, rozpoznajemy te możliwości i szukamy rozwiązań, które są bardziej ekologiczne, bardziej optymalne jeżeli chodzi o wykorzystanie zasobów.

[Joanna Nuckowska]: Dokładnie. Nie ma co się oszukiwać, że to się stanie w jeden dzień, bo nie. To jest nawet bardzo długi proces, ale dla mnie jest najważniejsze właśnie takie uświadamianie osób. Dlaczego to jest ważne, dlaczego to robimy. Wtedy to po prostu idzie łatwiej.

[Agata Roman]: Ale też wymaga to zaangażowania większej ilości osób i konsensusu na to, że rzeczywiście staramy się iść w tym procesie wspólnie.

[Joanna Nuckowska]: Absolutnie. I inaczej to się nie uda, ale myślę, że też, jeśli tłumaczymy, że to jest dla naszego wspólnego dobra, to wszyscy jakby łatwiej to akceptują. My akurat na przykład w Nowym Teatrze mamy też wielkie wsparcie ze strony naszych aktorek i aktorów. Im bardzo zależy na tych zielonych rzeczach. Tak naprawdę kilka lat temu, jak wybieraliśmy na przykład operatora kawiarni, to nasze aktorki i aktorzy powiedzieli, że oni sobie życzą, żeby ta knajpa była wegetariańska. To był jakiś taki jeszcze nieświadomy krok, że my tutaj właśnie chcemy redukować tę emisję, tylko że zależy nam na dobrostanie zwierząt. W tej chwili knajpa jest w zasadzie wegańska i to jest ekstra. To się stało właśnie przy wsparciu pracowniczek i pracowników. Z ich poparciem, za ich zgodą. Wtedy to może na pewno dużo lepiej zafunkcjonować.

[Agata Roman]: A zadam takie prowokacyjne może pytanie – dlaczego instytucja kultury ma się zajmować ekologią?

[Joanna Nuckowska]: To nie jest prowokacyjne pytanie. Wydaje mi się, że żyjemy w cieniu katastrofy klimatycznej. To jest tak, że to już nie ma czy instytucja, czy nie instytucja. My wszyscy musimy się tym zajmować. Tak naprawdę no nie wiem – jeśli porównamy się... Instytucje kultury nie są najbardziej emisyjnymi. W sensie to nie jest jakiś wielki problem w skali kraju, świata, ale już nam zostało tak mało czasu, żeby coś zmienić, żeby odwrócić te straszne zmiany, które się dzieją – że wszystkie ręce na pokład. I tu nie ma się nad czym zastanawiać. Po prostu na każdym polu musimy działać. I w życiu prywatnym i w swojej pracy codziennej. Po prostu to jest super ważne.

[Agata Roman]: Czyli też instytucja kultury jako jednak instytucja publiczna, która ma działać dla publicznego dobra i publicznego pożytku – może myśleć też o swojej misji jakoś w tym zakresie, prawda?

[Joanna Nuckowska]: Ja uważam, że nawet powinna. I, że w ogóle powinno być tak, że te instytucje kultury modelują jakieś zachowania i są właśnie takimi promotorami dobrych praktyk. Oczywiście możemy dzięki temu, że do nas przychodzą rzesze widzek i widzów, to my łatwiej możemy dotrzeć z pewnymi rzeczami. To jest super ważne, że mamy większe przełożenie. Możemy szerzyć informację. Wyobrażam sobie, że jeśli robimy jakieś wydarzenia artystyczne, takie uświadamiające – jak właśnie dotyczące ekologii, to ważne jest, żeby ta instytucja sama w sobie też funkcjonowała w taki sposób, zgodny z tym, co my tutaj promujemy, w co wierzymy, co głosimy.

[Agata Roman]: Czyli co wewnątrz, to na zewnątrz.

[Joanna Nuckowska]: Dokładnie. Chcemy być spójni. To jest dla nas bardzo ważne.

[Agata Roman]: To też jakoś wydaje się bardzo ciekawą i mądrą drogą do popularyzowania tego rodzaju podejścia, bo wydaje się ono zupełnie nieopresyjne. To znaczy, że jest raczej reprezentacją jakiegoś rodzaju kultury. To jest chyba jakiś rodzaj też kulturowego... trendu? Tak naprawdę myślenia o rzeczywistości, myślenia o społeczności. Myślenia o odpowiedzialności społecznej, myślenia o społeczności lokalnej właśnie pod kątem ekologii.

[Joanna Nuckowska]: W ogóle pod kątem ludzi, bo żyjemy w dość takich opresyjnych czasach. I w naszym kraju i w ogóle – nie ma co się oszukiwać. Ja myślę, że w ogóle miejsca kultury, te instytucje kultury powinny być takimi naprawdę przykładami takiego czegoś miłego. Też takiego miłego bycia ze sobą i miłego bycia z ludźmi. Dla mnie na przykład w naszej instytucji jest super ważne... Oczywiście, że produkujemy wspaniałe wydarzenia artystyczne i pracujemy ze wspaniałymi artystkami i artystami, ale dla mnie też sama ta nasza praca powinna dawać ludziom satysfakcję i tak dbać o pracowniczki i pracowników. I ten proces jest jakiś super
ważny. I to, żebyśmy się po prostu czuli dobrze w tym miejscu, bo to profituje. Później ludzie wychodzą i mają lepsze nastawienie do wszystkiego, a to jest bardzo, bardzo ważne.

[Agata Roman]: W Waszej instytucji też – o ile wiem – kładziecie też bardzo duży nacisk na wspieranie pracowników, na dbanie o dobrostan pracowników i ludzi, którzy też przychodzą do Waszego teatru – że to jest jedna z nóg, na której się opiera wasza wewnętrzna organizacyjna kultura, prawda?

[Joanna Nuckowska]: Tak. To jest dla nas bardzo ważne. To jest bardzo, bardzo trudna praca. My jesteśmy przyzwyczajeni, a przede wszystkim przyzwyczajone do takiej hierarchii. Do takich sztywnych struktur. Właśnie do takiej hierarchicznej też struktury pracy. U nas jest w miarę płasko. Było tak od początku i tak staramy się to utrzymywać. Mimo tego, że ta instytucja jest już bardzo dużą instytucją. Mamy ponad sto pracowniczek i pracowników. Ale w mojej pracy, moim priorytetem od dwóch lat jest właśnie wprowadzanie takich zmian, żeby faktycznie pracowniczki i pracownicy czuli się dobrze. Żeby była jakaś taka symetria między tą sztuką, którą robimy, tym, co robimy w środku i tym poczuciem pracowników. Żeby też na najwyższym takim poziomie były te nasze relacje pracowe. I ta praca taka też produkcyjna, administracyjna, organizacyjna. To jest bardzo dla mnie ważne.

[Agata Roman]: To jaka jest u Was atmosfera? Co udało się Wam zmienić?

[Joanna Nuckowska]: Oczywiście różna. Różnie bywa. Co udało nam się zmienić? Nie wiem – ciężko mi złapać jedną rzecz, bo to są oczywiście takie rzeczy, które są niemierzalne, „niełapalne”. Ale mnie się wydaje, że w ogóle ogólna taka atmosfera... Pracujemy na przykład teraz nad komunikacją, żeby się bardziej efektywnie komunikować, żeby unikać właśnie nieporozumień, żeby wszyscy wiedzieli, jakie są ich obowiązki. I przez to, żeby się łatwiej było wywiązywać z tych obowiązków. Nie wiem – ciężko mi nazwać taką jedną rzecz.

[Agata Roman]: Czy wprowadzacie jakiś rodzaj zasad? Czy raczej opieracie się na relacji?

[Joanna Nuckowska]: Ja to nie lubię zasad. Nie. Tak naprawdę mamy też osobę, która nam pomaga. Taki miękki HR to jest. Mamy różne warsztaty z asertywności właśnie, z komunikacji, z negocjacji. Ta osoba też przychodzi do nas do teatru i słucha pracowniczek i pracowników. Pomaga mediować w konfliktach, wspiera nas w codziennej pracy. Rozwija nasze kompetencje, mówi, w jaką stronę możemy się rozwijać. Dopiero zaczęliśmy ten proces. Właśnie od jakiegoś roku jesteśmy z tą osobą związani i pracujemy, ale widać, że to przynosi super efekty.

[Agata Roman]: No to jest bardzo duża instytucja skoro macie setkę pracowników. Jest co robić na pewno.

[Joanna Nuckowska]: Cały czas.

[Agata Roman]: Myślę, że ilość perspektyw i potrzeb, i potencjalnych konfliktów, które są oczywiste w tak dużej grupie ludzi – są różne kompetencje, które na siebie zachodzą. Są różne trudności strukturalne na pewno, których się nie da rozwiązać zasadami i regulaminami, i organizacją pracy. Trzeba jakoś robić to na miękko, poprzez relacje, poprzez kulturę dialogu i rozmowy.

[Joanna Nuckowska]: To jest też praca z artystami, a praca z artystkami i artystami jest trudna, bo zawsze jest dużo emocji. My robimy spektakle, które wiadomo, że przed premierą jest bardzo ciężko. Wszyscy są zdenerwowani, ale też... O! To jest jedna rzecz, która moim zdaniem się super udała. Ja widzę, że wszystkie osoby, które u nas pracują – czują taką misję i się poświęcają. I wszyscy dążą do tego, żeby wszystko się udało jak najlepiej. Naprawdę – jak jest premiera, ludzie potrafią bardzo ciężko pracować, bo wszystkim bardzo zależy, żeby ten efekt był super. I to jest jakieś fajne, że widać, że na tych pracowników, jakby nie trzeba wywierać jakiejś presji. Oni po prostu chcą, żeby to się wszystko udało. Natomiast oczywiście właśnie w tym wszystkim ważne jest, żeby o nich też zadbać. Żeby nie przekroczyć tej granicy, że po prostu dzieje się coś złego. Żebyśmy wszyscy mieli poczucie, że mamy misję, że pracujemy, żeby wydarzyło się wspaniałe wydarzenie artystyczne. Ale, że robimy to w sposób taki, że nikt nie jest pokrzywdzony w tym procesie. To jest ważne.

[Agata Roman]: Czyli ta perspektywa jednocząca to są te wspaniałe wydarzenia, które realizujecie, i na których wszystkim zależy, żeby wypadły jak najlepiej?

[Joanna Nuckowska]: Tak.

[Agata Roman]: Ale jednocześnie tak rozumiem, że staracie się zadbać o pracowników, żeby się też nie wypalili w tym zaangażowaniu.

[Joanna Nuckowska]: Staramy się. To jest bardzo trudne. Naprawdę to jest bardzo trudne, myślę, w sztuce, bo pracuje się dużo, pracuje się pod presją czasu. Pracuje się w trudnych warunkach. I myślę, że też dopiero się wszyscy uczymy. Do tej pory było troszeczkę inaczej. Nie było takiej świadomości...

[Agata Roman]: Że można inaczej.

[Joanna Nuckowska]: Że można inaczej, tak. I to dopiero wchodzi. Dopiero się uczymy. To jest też fajne. U nas pracuje też dość dużo młodych osób teraz. Ja się często od nich uczę. Oni inaczej stawiają granice, inaczej się komunikują. Inne rzeczy są dla nich okej, a inne nie.

[Agata Roman]: Czyli jakie?

[Joanna Nuckowska]: Nie wiem. Oni są bardziej też, myślę, asertywni. Bardziej wrażliwi. Pewne rzeczy po prostu są dla nich nieakceptowalne. Dbają o swój prywatny czas. To jest super. Ja tego nie miałam i nie umiałam, a teraz zaczęłam się przyglądać ich potrzebom i uważam, że to jest super ważne, żeby się słuchać i właśnie próbować tak równoważyć, żebyśmy się wszyscy czuli ze sobą dobrze. Jest totalna różnica pokoleniowa.

[Agata Roman]: To jest też w ogóle bardzo ciekawe, bo osoby pracujące w kulturze zdają sobie doskonale sprawę z tego, jak dużym kosztem – często takim osobistym też – własnego czasu, zdrowia, niedospania, niedojedzenia, bardzo wysokiego poziomu emocji – że to są koszty osobiste, które często się ponosi w pracy. Oczywiście ta praca daje też olbrzymią satysfakcję i jest niesamowicie spełniająca, ale że to jest też taka informacja, która jest, mam wrażenie, powszechnie i publicznie niedostępna. To znaczy zupełnie inaczej się myśli o artystach jako o osobach trochę takich będących jak pączki w maśle. To znaczy, że wychodzą i robią coś wspaniałego. I to się w sumie trochę dzieje samo. Na takich naturalnych warunkach, a okazuje się, że jednak ta praca jest po prostu też bardzo wymagająca i bardzo ciężka.

[Joanna Nuckowska]: Jest bardzo wymagająca i za tymi artystami stoi naprawdę sztab ludzi. Od producentek, producentów, osób pracujących w dziale technicznym, księgowości, administracji całej. Naprawdę to są bardzo duże rzesze ludzi. Dokładnie, zgadzam się – u nas jest taki kult artysty, który my staramy się trochę... Oczywiście ci artyści są wspaniali, ale też dla mnie jest ważne, żebyśmy dostrzegli te wszystkie osoby, które są dla tych artystów, które też tworzą te wydarzenia. Bez których to by się nie udało. I właśnie zadbanie też o potrzeby tych osób jest ważne. To nam się nie zawsze udawało, bo też tak jak mówię – nie było takiej świadomości. Popełnialiśmy wiele błędów. Trochę jest takie jeszcze przekonanie, że show must go on. I, że nieważne co się dzieje, wszyscy tutaj działamy. Teraz mamy coraz większą świadomość. Coraz więcej o tym rozmawiamy. Właśnie mamy wsparcie osób z zewnątrz, które nam mówią, co jest okej, co nie jest okej. Gdzie mamy prawo powiedzieć stop. I to jest fajne. Uczymy się, rozwijamy się, więc to jest bardzo ciekawe.

[Agata Roman]: A jak się pracuje w takiej instytucji, w której rzeczywiście ta struktura jest bardziej pozioma, bardziej płaska – tak jak powiedziałaś? Jak się też zarządza taką instytucją?

[Joanna Nuckowska]: Ja nie jestem w stanie obiektywnie powiedzieć, bo ja jestem w tej instytucji od 13 lat, od samego początku. I zaczynaliśmy w kilka osób. I razem z naszym dyrektorem artystycznym i z aktorami. Nas naprawdę była garstka. Oczywiście wtedy było zupełnie inaczej, bo wszyscy się znaliśmy. Siedzieliśmy wszyscy przy jednym stole. W tej chwili mamy ponad sto osób. Jest dużo nowych osób, które dopiero co przyszły, więc tu jest dużo wyzwań. Ale chociażby to, że nie wiem... My wszyscy staramy się być na ty w pracy. Słuchać siebie nawzajem. Mi się wydaje, że to jest takie też szczególne miejsce Nowy Teatr i, że ludzie tam przychodzą, bo chcą być w tym miejscu i z tymi ludźmi. Oczywiście, że są konflikty. Dokładnie tak jak rozmawiałyśmy, jak wszędzie. Są emocje jak wszędzie i to duże. Ja po prostu znam wszystkich już od lat, więc nie mam takiego dystansu. Ciężko mi powiedzieć. Ja uwielbiam to miejsce.

[Agata Roman]: I pracownicy też. O ile wiem przynajmniej od kilku osób. Też to miejsc cenią i lubią. I lubią tam pracować.

[Joanna Nuckowska]: Tak myślę. I też mamy wspaniałą lokalną społeczność dookoła teatru, którą zaczęliśmy ostatnio jakoś tak bardziej angażować i zapraszać, żeby z nami tworzyli różne rzeczy. I oni też kochają to miejsce absolutnie. Udało nam się stworzyć – naprawdę, wydaje mi się – takie wyjątkowe miejsce, w którym ludzie czują się dobrze. Mówię też o miejscu – samym budynku i placu, że on jest taki bardzo przyjazny. Mimo tego betonu, który tam leży, bo musi – to jednak mamy wspaniałą łąkę, którą właśnie nasi sąsiedzi zagłosowali, że chcą mieć łąkę. Mamy leżaczki w lecie. To jest taki plac miejski po prostu. Ja myślę, że takich miejsc w ogóle powinno być więcej. Poza tym teatrem, tym budynkiem, w którym się dzieją te wspaniałe wydarzenia – dało się też stworzyć takie publiczne miejsce, które należy do wszystkich, i o które też wszyscy nauczyliśmy się dbać.

[Agata Roman]: A jak zaczęliście tworzyć tę współpracę z tą społecznością lokalną? To było łatwe, trudne?

[Joanna Nuckowska]: To było dla nas na początku trudne, bo my trochę nie wiedzieliśmy jak z tym działać. Jak otworzyliśmy nasz teatr, to po prostu tam zjawiło się bardzo, bardzo dużo osób i wszystko się zadeptało momentalnie. Ta skala nas przygniotła. I byliśmy bardzo sfrustrowani, bo wydawało nam się, że my właśnie nie chcemy tworzyć zasad, że chcemy być tolerancyjni, że mogą przychodzić psy, koty, zwierzęta, ludzie. Nagle się okazało, że jak przychodzi sto psów naraz na małej powierzchni – to po prostu jest to dość nieznośne, więc się okazało szybko, że musi zacząć tworzyć jakieś zasady, które stworzyliśmy, zrobiliśmy różne infografiki, zrobiliśmy taki mini regulamin, ale też dbając o to, żeby on był przyjazny. Czyli bez zakazów – tylko w formie takich próśb raczej i też tłumaczenia, dlaczego zależy nam na tym. Później, mieliśmy taką zieloną przestrzeń, która też niestety została zadeptana i kompletnie zniszczona. Wtedy użyliśmy social mediów i Facebooka. Jest taka lokalna grupa mokotowska. Napisaliśmy po prostu do ludzi: „Hej! Mamy problem. Nie dajemy sobie rady z tą przestrzenią. Wymyślmy razem, co chcecie zrobić”. I odzew był jakiś fantastyczny. Okazało się, że ludzie zaczęli pisać. Daliśmy propozycję – czy chcą łąkę, czy plac zabaw, czy nie pamiętam... trawnik. Wszyscy stwierdzili, że chcą łąkę kwietną i wręcz zaproponowali, że sami przyjdą tę łąkę sadzić, pielęgnować. Okazało się, że to było takie fajne, demokratyczne, konsensualne rozwiązanie angażujące lokalną społeczność. I też okazało się, że najprostszą rzeczą jest też tak naprawdę tłumaczenie, dlaczego czegoś nie można, albo dlaczego coś jest niedobre dla tej przestrzeni. Wtedy to wszystkim łatwiej jakoś przychodzi. Tak naprawdę nie ma też się co oszukiwać, że ta nasza lokalna mokotowska społeczność jest wspaniała. Bardzo fajni ludzie tam są i przychodzą do nas. I też im zależy, żeby to miejsce po prostu fajnie funkcjonowało.

[Agata Roman]: To jest w ogóle bardzo ciekawe, jak opowiadasz o tym wszystkim i o tym Waszym profilu – takim ideologicznym, otwartym na publiczność, ale też otwartym wewnętrznie. Tak myślę sobie, że może trochę górnolotnie jako o roli instytucji kultury właśnie w budowaniu kultury nie tylko artystycznej, ale w budowaniu kultury przez duże „K”. To znaczy takiej naszej kultury wspólnego życia, wspólnego funkcjonowania, tworzenia świata jakoś według takich, a nie innych prawideł. Decydowania w sumie w taki być może nawet moralny sposób – w jakim świecie chcę żyć i jaką rzeczywistość chcę tworzyć w swojej pracy, w swoim otoczeniu. To może być mnóstwo małych decyzji codziennych tak naprawdę.

[Joanna Nuckowska]: Totalnie. Oczywiście to jest stuprocentowa racja, co mówisz. Tak naprawdę to się dzisiaj dzieje. My się też w to wpisujemy, bo właśnie na Mokotowie się dzieje. Tam działa taka wspaniała grupa pomocowa, sąsiedzka, która się wymienia rzeczami. My jesteśmy częścią tej grupy. Jak potrzeba udostępnić placu, czy przestrzeni, czy zrobić jakąś zbiórkę, to my oczywiście udostępniamy teatr, czy na jakieś sąsiedzkie spotkania, czy jakieś wymianki książek, czy cokolwiek, więc absolutnie tak. My się w to wpisujemy. Bierzemy w tym udział. Staramy się jak najbardziej. Dla mnie „publiczny” to właśnie oznacza, że ten teatr ma być dla ludzi. On nie ma być tylko zamknięty na jakieś podniosłe wydarzenia artystyczne. Jesteśmy w tym miejscu, w tej społeczności i na tym to polega, że to miejsce jest dla ludzi. Bierzemy udział oczywiście w tych wszystkich inicjatywach lokalnych też. Wpisujemy się w to, żeby ten dobrostan ogólny się powiększał.

[Agata Roman]: To dla mnie jest też taka zmiana myślenia o instytucji. Kiedyś się myślało o instytucjach jako o takich gwarantach istnienia i przetrwania różnych tradycji kulturowych i samych tych instytucji tak naprawdę, że istnienie opery, czy istnienie teatru – było takim wsobnym celem instytucji. Utrzymanie siebie przy istnieniu i przy życiu, było jednym z głównych celów istnienia instytucji i utrzymania tradycji, w ramach której te instytucje funkcjonują. Teraz tak jak rozmawiamy, to wydaje się, że powoli transformuje się ten główny cel istnienia instytucji.

[Joanna Nuckowska]: Ja myślę, że to jedno nie wyklucza drugiego. Tylko trzeba też zwrócić uwagę na to, że czasy się zmieniły. Kiedyś wyjście do teatru, to była jakaś taka wspaniała, wysoka rozrywka. W tej chwili mamy już dużo szerszy wachlarz możliwości. Dla mnie teatry powinny być już właśnie takimi centrami kultury. I też edukować przede wszystkim – to jest super ważne. Promować pewne właśnie idee, wartości. Kultura jest bardzo ważna. I ta sztuka wysoka. Nie mam co do tego wątpliwości. I też staramy się taką tworzyć. Natomiast myślę, że trzeba bardziej otwierać. Nam się chyba to udaje dość dobrze. To połączenie właśnie kultury wysokiej tak zwanej, z tymi działaniami takimi codziennymi, edukacyjnymi i społecznymi.

[Agata Roman]: A co Ciebie, Joanno, inspiruje najbardziej w pracy?

[Joanna Nuckowska]: Ludzie i rozmowy z ludźmi. I właśnie ci młodzi ludzie, którzy przychodzą. I te działania lokalne, społeczne. I też artyści i artystki, z którymi się spotykam. To jest jakby żywy organizm. Codziennie do naszego foyer wpada mnóstwo ludzi – artystek i artystów. Oni rzucają swoje wspaniałe pomysły. To jest totalnie inspirujące. Później te pomysły wychodzą albo nie. Albo są w jakiś sposób przetwarzane. Bardzo dużo codziennych inspiracji. Spotkania – najbardziej spotkania z ludźmi mnie inspirują.

[Agata Roman]: Myślisz, że warto zmieniać instytucje w taki sposób, jak to robicie?

[Joanna Nuckowska]: Myślę, że to jest konieczność, bo inaczej to będziemy mieli takie wzniosłe budynki, do których nie będzie nikt przychodził. Młodzi ludzie – nie wiem, czy teatr jest dla nich takim medium, które oni jakoś poważają. Jeśli na przykład nie zadbamy w tej chwili o te przyszłe pokolenia, które mają do tych teatrów chodzić, to ja nie wiem, czy to się uda. To się robi trochę archaiczne medium ten teatr. Wydaje mi się, że instytucje trzeba otwierać. I trzeba też właśnie przyciągać młode osoby, żeby one się tam czuły dobrze, żeby miały po co przychodzić, żeby miały taki nawyk też przychodzenia, rozumienia, oglądania, dyskutowania. To jest bardzo ważne, bo to inaczej w bliskiej przyszłości nie będzie miało sensu i wszyscy będziemy siedzieć przed swoimi ekranami i tam szukać szczęścia.

[Agata Roman]: Na Netflixie.

[Joanna Nuckowska]: Tak naprawdę Netflix robi super robotę też. Oni mają często bardzo wysokiej jakości propozycje. Ta konkurencja jest duża, ale oczywiście spotkanie z żywym człowiekiem jest też dla mnie bardziej wartościowe, ale trzeba zadbać zwłaszcza o tych młodych ludzi, żeby oni po prostu mieli taki nawyk przychodzenia, oglądania.

[Agata Roman]: To, jak zachęcacie młode osoby do odwiedzania teatru?

[Joanna Nuckowska]: My mamy cały program taki edukacyjny. Tam naprawdę wszyscy bardzo siedzą i ciężko rozkminiają jak to zrobić, żeby te osoby przychodziły. Jest taki budynek-świetlica u nas na terenie, który jest poświęcony takim działaniom edukacyjnym. Nie tylko dla młodzieży i dzieci, ale też dla dorosłych. Próbujemy też robić spektakle dla młodych osób. W takim przedziale 12-16 lat. To jest bardzo trudny wiek. Tak naprawdę też nie ma żadnych ciekawych propozycji. Z reguły te spektakle są na przykład robione z osobami w tym wieku. Z młodzieżą w tym wieku, bo to jest wtedy bardziej żywe. Wiemy, co ich interesuje. Te tematy wypływają od nich. Mamy dwa takie spektakle w swoim repertuarze i próbujemy. To nie jest łatwe. To jest cały czas zagadka.

[Agata Roman]: To jest bardzo inspirujące, że cały czas szukacie nowych rozwiązań. Jesteście w tym procesie. Nie tylko tym ekologicznym, o którym mówiliśmy, ale też w szukaniu tego dobrostanu wewnętrznego dla pracowników, ale też budowania relacji ze społecznością lokalną, z uczestnikami – takiego rzeczywiście zaawansowanego namysłu i refleksji nad tym, co tak naprawdę jest tą kulturą, co tak naprawdę robicie i jaki świat tworzycie dzięki temu. To jest bardzo inspirujące podejście.

[Joanna Nuckowska]: Mam nadzieję. Chciałabym, żeby tak było, bo to jest ważne. Tak jak mówiłam – teraz jest taki moment, gdzie jest ciężko. Jest dużo strajków, jest dużo różnych rzeczy dookoła. Wydaje mi się, że fajnie jest być razem i właśnie tworzyć wspólnie jakieś dobre rzeczy. My się na przykład teraz bardzo angażujemy społecznie też. Bardzo dużo zbiórek robimy na granicę. Staramy się aktywnie w tym brać udział. Nasi aktorzy i aktorki biorą aktywnie udział w różnych akcjach pomocowych. My uważamy, że tak trzeba i, że to też jest nasza misja. Po to jest ta instytucja kultury też, żeby wspierać takie działania. Ponieważ właśnie jesteśmy razem, jest nas większa grupa osób – mamy miejsce, w którym możemy prowadzić te działania, to my się jak najbardziej udzielamy. Mamy pełną zgodę, że musimy to robić też.

[Agata Roman]: Dziękuję Ci bardzo, Joanno, za dzisiejszą rozmowę. To był podcast „Gazeta, radio, telewizja” Mazowieckiego Instytutu Kultury, a ja się nazywam Agata Roman.

[Joanna Nuckowska]: Dziękuję.

[Lektor]: „Gazeta, radio, telewizja”, podcast Mazowieckiego Instytutu Kultury.

  • Brak komentarzy